Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drogi Gabrielu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drogi Gabrielu. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 czerwca 2010

"Drogi Gabrielu. List"

Książka “Drogi Gabrielu. List” autorstwa norweskiego pisarza i dziennikarza Halfdana W. Freihowa robi wrażenie dość niepozornej: cienka, w dodatku nieco ascetycznie wydana z pewnością nie miała być arcydziełem cieszącym oko. O tym, jak bardzo pozory mylą, przekona się czytelnik już po zapoznaniu się z treścią pierwszego rozdziału. A potem będzie tak, jak w cytowanym na okładce komentarzu z “Publishers Weekly”: “trudno odłożyć”.

Powieść pisana jest w formie długiego listu ojca do synka cierpiącego na autyzm i ADHD. Na kolejnych stronach, narrator ukazuje świat chorego chłopca, taki, jakim widzi się go z zewnątrz. Ojciec przedstawia w ten sposób synkowi jego problem z perspektywy rodzica wychowującego autystyczne dziecko, zmagającego się na co dzień z trudnościami i problemamy, z których wielu nie da się przewidzieć.

Autor nie upiększa opisywanej rzeczywistości. Nie ucieka od brutalności, od opisów odrzucających zachowań dziecka. Mimo to czytający ma wrażenie, że jest to książka o miłości i bezwarunkowej, pełnej akceptacji. O próbie stworzenia szczęśliwej rodziny na bazie tego, co jest dostępne, nawet jeśli wiąże się to zazwyczaj z masą wyrzeczeń, wysiłkiem i skazaniem na “inność”.

“Drogi Gabrielu” pisane jest bardzo prostym, przystępnym językiem. Ponieważ literackim odbiorcą tekstu jest siedmiolatek, ojciec-narrator tłumaczy poszczególne kwestie w precyzyjny, jasny sposób. Nie ma tu miejsca na rozbudowaną fabułę: sceny z życia rodziny Gabriela stanowią zaledwie ilustrację dla opisów różnych typowych dla autystycznego chłopca zachowań i reakcji. Zamiast chronologicznej opowieści spotkamy się zatem z obrazkami służącymi pewnej systematyzacji przedstawianego problemu.

Tym, co wynosi z lektury czytelnik “Gabriela” jest z jednej strony pewna wiedza o wciąż nie do końca zbadanym zjawisku autyzmu, z drugiej – świadomość tego, że szczęście nie musi być koniecznie budowane na bazie prostego, bezkonfliktowego życia. Można je osiągnąć w rodzinie wychowującej chore, w dodatku często brutalnie zachowujące się dziecko, które z kolei da się kochać i zrozumieć.

“Drogi Gabrielu” to książka chwilami smutna, gorzka. Należy jednak do tych powieści, które budzą w odbiorcy dobre uczucia. I wiarę w to, że świat nie jest wcale taki zły.

____________________

Książka "Drogi Gabrielu. List" została opublikowana (i udostępniona do recenzji) przez Wydawnictwo Znak.

Tekst ukazał się pierwotnie w serwisie lekturyreportera.pl